Akt II: Vianden. Zamki są po, by je zdobywać

Miasteczko

Do Vianden dowlokłem się drugiego dnia około 17. Zajęło mi to dwa razy dłużej niż planowałem. Czyli wszystko w normie. Jak na przeciętnej polskiej budowie. Ilość przekleństw też podobna i nawet byłem brudny od smaru. Majster pierwsza klasa.

Moje spóźnienie nie zrobiło na Vianden najmniejszego wrażenia. Zamek nie ruszył się ani o milimetr. Do zamknięcia zostało pół godziny. Obdarzyłem grube mury krytycznym spojrzeniem i stwierdziłem, że do jutra jeszcze postoją. Ja natomiast bez obiadu nie zamierzałem wytrzymać ani chwili dłużej. Godzinę później w znacznie lepszym humorze schodziłem ze wzgórza do miasteczka. Rower i bagaże zostały w lesie, miałem tylko aparat, pusty portfel i rozbity telefon. Nic więcej normalnemu człowiekowi nie jest potrzebne do życia.

Vianden było urokliwe. Żadne inne słowo tu nie pasuje. Takich miasteczek nie wolno opisywać. Naszukasz się jak głupi, a i tak nie będziesz mógł się do niczego przyczepić. W takich miasteczkach należy siedzieć przy stoliku w kawiarni i rozmawiać o planach na weekend. Mówić, że dobra kawa, że ciastko też dobre i że trzeba podlać kwiaty przed domem.

Krótkie, ale treściwe

Tak można by określić podjazdy w Ardenach. Kiedyś wyzwaniem było zdobycie wielkiego zamku. Dzisiaj wystarczy mieć 4,5 €. Dla mnie zamkiem była każda następna wioska. Fix ma dwa biegi. Automatyczny i nożny. I na podjazdach działa tylko ten nożny.

Raz na walcu, raz pod walcem, życie polega na walce.– Lubelska Federacja Bardów

Gwarantuję: nie ma nic bardziej upokarzającego od momentu, gdy na takim podjeździe mija cię facet na Harleyu i patrzy na ciebie jak na małpkę w cyrku. Też kiedyś kupię sobie Harleya. Wtedy im pokażę.

Horyzont

Wiecie, wycierpiałem te pierwsze dni. Wymęczyłem się. A potem wyjechałem na tę drogę. Piękną, okrytą drzewami, prostą i przyjazną. Pomyślałem sobie, że teraz już będzie łatwo. Dziwicie mi się? Przecież takie drogi powinny prowadzić gdzieś, gdzie jest łatwo. Ta akurat prowadziła do Belgii. Horyzont przerywały wieże Bastonii.

Ciekawy wpis? Udostępnij!

Chcesz coś dodać? Masz pytanie? Napisz komentarz