Dzień z życia GR20 | Podsumowanie
Przeszedłem GR20. Zajęło mi to 12 dni, pokonałem prawie 200 kilometrów i pewnie ponad 15 km przewyższenia. Dziś na blogu dzielę się z wami krótką, pierwszą relacją i galerią zdjęć.

Na dokładniejsze opisy i informacje praktyczne przyjdzie jeszcze czas. Dzisiaj chciałbym odpowiedzieć na dwa proste pytanie dotyczące przejścia Korsyki szlakiem GR20.

Dlaczego warto tam jechać?

Bo jest absolutnie przepiękny! To, co zrobił twórca GR20, Michel Fabrikant, jest absolutnym arcydziełem, jeśli chodzi o sztukę prowadzenia szlaku. Spodziewałem się, że kilka razy dziennie będę trafiał w miejsca z pięknymi widokami, ale nie że będę szedł wśród nich non-stop przez dwa tygodnie. Szlak często przez prawie cały dzień idzie granią, kilka, kilkadziesiąt razy zmieniając jej stronę. Skaczemy z jednej na drugą, przechodzimy między skalnymi iglicami, wędrujemy w miejscach normalnie niedostępnych bez sprzętu wspinaczkowego. Przełączki na GR20 są czasem tak wąskie, że ledwo mieści się plecak.

Piękna jest też pustka. Poza pasem wybrzeża gęstość zaludnienia wyspy to zaledwie 10 osób na kilometr kwadratowyDalej ciągną się kilometry górskich, skalistych grani ostro opadających w zielone i puste doliny. Jak ostro? To już część odpowiedzi na drugie pytanie.

Czy każdy może przejść GR20?

Tak. Może to zabrzmi kontrowersyjnie (zaraz zresztą wytłumaczę, bo to nie jest bezwarunkowe „TAK”), ale każdy może przejść to, co notorycznie bywa nazywane najtrudniejszym szlakiem w Europie. Po pierwsze: w tym nazywaniu jest trochę przesady, bo szlak nie jest długi, nie wymaga sprzętu wspinaczkowego, a logistyka jest banalnie łatwa, dzięki schroniskom (każdą noc możemy spędzić w schronisku). Jeśli więc taka nasza wola (i budżet), możemy wędrować bez namiotu, kuchenki, zapasów jedzenia. Jak na najtrudniejszy szlak kontynentu brzmi łatwo, prawda?

Otóż nie jest. Tylko może słowo „najtrudniejszy” zastąpić powinno „najintensywniejszy”Moim zdaniem trudność GR20 nie sprowadza się do jednego, czy drugiego wspinaczkowego fragmentu. Owszem, często spotkamy łańcuchy, ale największe trudności techniczne można by porównać do polskiej Orlej Perci. Tym, co eliminuje większość ludzi, jest właśnie intensywność. Codziennie podejścia i zejścia po 1000, po 1500 metrów w skalistym, często trudnym terenie. Właśnie dlatego szlak kończy mniej niż połowa osób, właśnie dlatego większość poddaje się po trzech dniach. Jeśli ktoś nie jest pewny swojej kondycji – warto sprawdzić się na prostszym szlaku. GR20 nie ucieknie.

GR20 | Dzień na szlaku

Nie ucieknie, ale mam dla was jeszcze jedną zachętę. Zamknąłem GR20 w 9 fotografiach. Złożone razem dają typowy dzień na Korsyce. Od wschodu słońca, przez słoneczny, upalny ranek, burzowe popołudnie, po bajecznie kolorowy zachód. Wędrujemy wśród skał, wybitnych szczytów i małych jezior w trawiastych dolinach. Zobaczcie sami.

 

Jak się podobały zdjęcia? To na razie pierwsza relacja z projektu #TwoTrailsTwoWorlds. Przed wyjazdem do Szkocji wrzucę jeszcze listę sprzętu, z którego korzystałem podczas przejścia GR20.

 

Chcesz coś dodać? Masz pytanie? Napisz komentarz