Kim jesteś?

Nazywam się Krzysztof Story, mam 24 lata. Duszą wrocławianin, obecnie na emigracji w Krakowie.

Czym się zajmujesz?

W 2016 roku skończyłem studia informatyczne. Niedługo później rzuciłem pracę programisty w dużej korporacji i wyjechałem do Krakowa. Zacząłem studia dziennikarskie, obecnie współpracuję z krakowskim dodatkiem „Gazety Wyborczej”.

Dlaczego dziennikarstwo?

Z pasji. Z niekontrolowanej ciekawości wszystkiego. Z podróży.

Od 10 lat podróżuję po świecie, staram się go zrozumieć i opisać. Najpierw opisywałem sobie samemu, w głowie. W ten sposób zauważyłem, że zrozumienie świata polega głównie na uważnym spojrzeniu. Dzisiaj to spojrzenie przekazuję w swoich tekstach.

Po co piszesz? I dlaczego o podróżach?

Ale ja nie piszę tylko o podróżach! Piszę o świecie. Piszę dlatego, że dziennikarstwo i podróże mają wspólną definicję – „odkrywanie świata”.  Ja chcę ten świat odkrywać. Jest tego warty. Zarówno ten dalszy, egzotyczny, jak i ten bliższy, z naszego podwórka. Obydwa są nieprawdopodobnie kolorowe, obydwa fascynują. Wystarczy patrzeć uważnie.

Masz swoje ulubione miejsce na Ziemi?

Tak, mam. Mój dom. Odwiedziłem w życiu 35 krajów na 3 kontynentach, mimo to uwielbiam Polskę. Za jej różnorodność, za nieprawdopodobne piękno, za to, że jest skrojona na ludzką miarę.

Dzisiaj wyjazdu z Krakowa do Nowego Sącza nikt nie traktuje już jako podróży. Moim zdaniem to błąd. Jeździmy do dalekich krajów, przemierzamy tysiące kilometrów. I nie dostrzegamy, że niesamowite historie czekają na naszym osiedlu. Mógłbym się o tym rozpisywać tysiącami znaków. Ponieważ widzę, że chcesz już przejść do następnego pytania, polecę ci ten tekst.

A podróże? Dlaczego zacząłeś jeździć?

Przez przypadek. I przez jednego dobrego nauczyciela. Nie wyniosłem podróżowania z domu, sam musiałem się do tego przekonać. To był najwspanialszy przypadek w moim życiu. Podróżowanie nauczyło mnie ciekawości, interesowania się wszystkim, życia na 100 procent.

Tak staram się żyć. Od ponad 2 lat nie ma mnie w domu w każdy weekend. W zeszłym roku spędziłem 209 dni w podróży. Oprócz tego wspinam się, fotografuję i żegluję. Oczywiście piszę. Zawsze mam mniej czasu niż planów i uwielbiam takie życie. Na 100 procent.

Gdzie już byłeś?

Kraje, które odwiedziłem

Jak podróżujesz?

Unikam komfortu i sztucznie spreparowanych światów (takich jak hotele z basenami, czy odcięte od reszty miasta kurorty). Może brzmi to naiwnie, ale szukam prawdziwego życia. Uwielbiam poznawać ludzi, dlatego często jeżdżę autostopem. Lubię nie mieć planu na następny dzień. Dzień na islandzkiej farmie bydła jest dla mnie ważniejszy niż zabytki z przewodników turystycznych. Dlaczego? Odsyłam do tego tekstu.

Drugą rzeczą, której szukam, jest piękno natury. Chodzę po górach, wspinam się w skałach. Byłem na Kazbeku, Toubkalu (najwyższy szczyt Maroka), wędrowałem w Himalajach. Mimo to, uwielbiam polskie Tatry. Zimą jestem w nich co tydzień.

Dlaczego warto czytać Twoje teksty?

Trudne. Wiem jedno: chcę w tekstach pokazywać taki świat, który widzimy na co dzień, ale nie mamy czasu dostrzec jego wartości. Zapytać jak działa, obejrzeć dokładnie.

No i oczywiście spora dawka podróżniczych porad i inspiracji. Tych z dalekiego świata i tych w zasięgu weekendowego wypadu za miasto.

Ty zawsze tak na poważnie?

Nie. Teksty z przymrużeniem oka też się zdarzają. Jak miałyby się nie zdarzać? Przecież podróżowanie to jednak radość jest.

Na dowód zamieszczam poniżej pierwszą wersję tej notki. Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na Story of a Life!

Jack of all trades. Master of none.

Oczy niebieskie z brązową plamką na prawym. Metr siedemdziesiąt, włosy blond. Pochodzi z Wrocławia i wcale nie jest mu z tego powodu przykro. Bardzo się stara, ale chyba nigdy nie osiągnie nic lepszego niż swoje nazwisko. Podróżnik z Bożej łaski, wiecznie z aparatem przy oku. Wspinacz, ale słaby. Żeglarz wierzący, ale niepraktykujący. Autostopowicz. Uwielbia góry, ale 5 godzin na stacji benzynowej pod Berlinem też wytrzyma.

Potrafi zainteresować go absolutnie wszystko od parkouru do fizyki kwantowej. Kategorycznie dyskwalifikuje tylko zupę kalafiorową. Gdy coś go zdenerwuje, idzie pograć w bilard albo na wylotówkę. Poczciwa życiowa pierdoła, ciekawski, wszędzie się wciśnie. Wszystko rozgrzebie, niczego porządnie nie skończy. Zawsze gdzieś jedzie, ale nigdzie jeszcze nie dojechał. Teraz prowadzi najlepszego bloga na świecie. Przynajmniej według własnej mamy.

Zapraszam w moje skromne progi,

K.

1 comment

Chcesz coś dodać? Masz pytanie? Napisz komentarz