Południowa Islandia. Część 1 – Golden Circle

Z pamiętnika.

Dojeżdżamy do Seljalandsfoss, znanego wodospadu. Na Islandii miejsc znanych, a tym bardziej wodospadów, przegapić nie sposób. Po czym je poznać? Ano po parkingu i tłumie turystycznej stonki, która właśnie opuściła swoje Toyoty Yaris z wypożyczalni i kłębi się w tej nic nieznaczącej przestrzenie między Drogą, a Rzeczą Wielką. Według większości Islandia dzieli się na dwie części: Drogę i Rzeczy Wielkie. Instrukcja obsługi jest równie prosta jak podział: po Drodze jeździmy, a Rzeczom Wielkim robimy zdjęcia. Najlepiej smartfonem.

Ponarzekałem sobie w tym pamiętniku, ale przecież te miejsca warte są odwiedzenia. Poleciłbym je każdemu i polecam wam. Oto mój mały przewodnik po Rzeczach Wielkich południowej Islandii. Na końcu znajduje się mapka, gdzie wszystkie miejsca są ładnie zaznaczone. Dzisiaj część pierwsza, w której omówimy sobie Reykjavik i Golden Circle – najpopularniejszą trasę turystyczną Islandii.

LOTNISKO W KEFLAVIKU

Strefa zero. Tu zaczynasz swoją podróż, tu ją kończysz. Inaczej nie będzie.

REYKJAVIK

Gdyby Reykjavik miał być mottem życiowym brzmiałoby ono: „nic na siłę”. Gdyby był gestem, byłby powolnym odchyleniem się w bujanym fotelu.

Miasto spokojne, przyjazne, takie do życia. Skrojone na ludzką miarę. Nic cię tu nie zaskoczy. Nie musisz się bać, że zaraz spadnie ci na głowę jakaś niezrozumiała wieża Eiffla. Z zabytków jest tylko jeden kościół, który ma wyglądać jak gejzer. Nie boisz się, że pochłonie cię labirynt metra i 800 linii autobusowych. Że zgubisz się wśród 10 milionów ludzi, że ugrzęźniesz gdzieś między kasynem a nocnym klubem. Nie przytłoczą cię drapacze chmur, ani wielkie fabryki. Możesz oddychać spokojnie. Leniwie nawet. Możesz przyjechać tu na emeryturę i w spokoju robić na drutach. Sweterki możesz dziergać i pykać drewnianą fajkę. Tak. Gdyby Reykjavik miał być pasją, byłby robieniem na drutach.

PARK NARODOWY ÞINGVELLIR

W roku 930 Islandczycy poczuli się Islandczykami. Oczywiście nie jest łatwo poradzić sobie z nową tożsamością. Oni też swoją islandzkość musieli okiełznać, ujarzmić. Albo chociaż opisać. Nadać jej kształt i formę, wprowadzić jakieś zasady wspólnego życia. Po prostu poczuli potrzebę żeby się spotkać i ustalić to i owo. Że ty swoje owce trzymasz tam, a ja tu. Że tutaj miasto i tu podatki, a tam wieś i za te podatki budujemy drogę. Podsumowując – do polityki ich ciągnęło. Do sejmów, do obrad, do komisji. Więc wyszli i obradowali. Ludowi tak mocno związanemu z naturą nie wypadało zamykać się w zamkach, kapitolach, Bundestagach. Oni musieli wyjść na łąkę.

Trzeba przyznać jedno: znaleźli najładniejszą łąkę w kraju. Znaleźli miejsce cudowne. To tu stykają się dwie płyty tektoniczne. Z prawej strony Europa – zielona równina, barwne wrzosowiska i trawiaste wzgórza łagodnie opadające w niebieską plamę jeziora. Z lewej – Ameryka. Dumna, ambitna, piętrząca się wysoką skalną ścianą. Odgradza się od Europy stromym wąwozem, pilnuje swojej pozycji. Pilnuje swoich McDonaldów, swojej Statuy, swojego Broadwayu i wzgórza z napisem Hollywood. Spogląda na nas z góry, pyszni się wodospadami i mówi: „Wolno mi. Nic mi nie zrobisz.”

Piękne miejsce. Poświęćcie mu trochę czasu. Przespacerujcie się gdzieś dalej niż taras widokowy i sklep z pamiątkami. W zasadzie nieważne dokąd. Najlepiej tam, gdzie was oczy poniosą. Albo do opuszczonej farmy na przykład. Nam nie chciało się wracać.

GEYSIR

Nazwa gejzer pochodzi od nazwy najbardziej znanego gejzeru na Islandii Geysir. Zaś jego nazwa pochodzi od islandzkiego słowa gjósa = ‚tryskać, wybuchać’.

Islandia to jedno z 6 miejsc na świecie, gdzie występują gejzery. Regularnie wybucha tylko jeden – Strokkur. Słup wody wystrzeliwuje z ziemi co około 4 minuty. Przez chwilę jest imponująco, ładnie, trzaskają migawki aparatów. A potem czekasz. Co robić przez 4 minuty? Polecam obserwacje socjologiczne. Obserwujemy turystów w ich naturalnym środowisku: obiektyw przy oku, smartfon w ręce, starannie wystudiowana poza. I tak trzymamy przez 4 minuty. A potem znowu trzaskają migawki.

_DSC3773

WODOSPAD GULLFOSS

Złoty wodospad, tak się go tłumaczy z islandzkiego. Taka europejska Niagara – potężna, głośna. Żywioł.

Gullfoss to nasz ostatni przystanek na tzw. Golden Circle – najbardziej znanej islandzkiej trasie widokowej. Pętlę zaczęliśmy w Reykjaviku, skończyliśmy w Selfoss. Później poruszaliśmy się już wzdłuż drogi numer 1 prowadzącej dookoła wyspy.

Co zobaczyliśmy tam? O tym już wkrótce w drugiej części przewodnika. Będziemy w kontakcie.

Ciekawy wpis? Udostępnij!

1 komentarz

Chcesz coś dodać? Masz pytanie? Napisz komentarz