Podlasie. Bez adresu, ale z browarem | #Za Drzwiami

Zielone i piękne Podlasie to doskonały teren do badania naszego nałogu narodowego. Wiecie, że prawie 3 miliony Polaków nadużywa alkoholu? Dzisiejszy wpis jest zupełnie na serio. 

Ten tekst jest częścią większego projektu reporterskiego. W całej Polsce zbieram historie spod jednego adresu. Zobacz, co kryje się #Za Drzwiami

[su_divider top=”no”]

Podlasie o poranku

Niedziela, godzina 10:12. 

Pod sklepem w Hannie siedzi 11 zakurzonych facetów i każdy trzyma w ręku Perłę. Gminna drużyna piłkarska. To tu Podlasie ma swoją ekstraklasę. Niektórzy grają codziennie, inni przychodzą tylko na rozgrywki pucharowe. Tu każdy ma swój rytm, swoją strategię. Niektórzy powoli wypracowują sytuacje strzeleckie, inni strzelają gola za golem. Najważniejsze mecze są właśnie w niedziele. Ksiądz rano odpuścił grzechy, można zbierać nowe. Ba, nawet trzeba. Dla dobra drużyny przecież.

Robert de Niro

Ta sama niedziela, godzina 11:05, wioskę dalej (Sławatycze się nazywała).

Pani mi powie. Lepiej być bufetową czy pijakiem?

Nigdy nie znalazłbym go pod żadnym adresem. Nie napisałbym do niego maila, nie dodzwoniłbym się na komórkę. Dlatego musiałem iść za nim, jak za objawieniem. Chód miał niepewny, ale dobrze wiedział, gdzie idzie. Ja też wiedziałem. Do sklepu weszliśmy razem.

Kilka minut błądził wśród regałów. To mnie zdziwiło, przecież drogę powinien znać na pamięć. Już chciałem się nad nim zlitować, podpowiedzieć mu trochę, ale sam znalazł lodówkę. Wyjął dwa z gatunku mocne-najtańsze i podreptał w stronę kasy. Stanąłem za nim w kolejce. Teraz mogłem mu się przyjrzeć.

Skołtunione, kasztanowe włosy i postrzępiona broda. Trochę już przyprószony siwizną. Gdyby nie te kołtuny, wyglądałby jak Robert de Niro. Gdyby się umył, mógłby nawet być przystojny. Gdyby.

Podlasie. Pod sklepem w Hannie Położył piwa na ladzie

– Butelki były? – głos kasjerki chłodny jak stal. Czyli klient już znany.
– A nie wiem, psze pani. Pewności to człowiek nigdy nie ma.
– Filozof. 3,98.

Zapłacił. Skrobał te miedziaki chyba ze dwie minuty. Dobrze, że tyle skrobał, bo zdążył sobie myśl poukładać, wypowiedzieć spokojnie.

– Niech mi pani powie. Lepiej być bufetową czy pijakiem? Bo się od rana zastanawiam i nie wiem. Pewności to człowiek nigdy nie ma.

Szukajcie aż znajdziecie

Nie odpowiedziała mu. Nie dowiedział się tej niedzieli, może nie dowie się nigdy. Będzie szukał odpowiedzi aż do końca, aż do ostatniej Perły w sklepowej lodówce. Nie on jeden zresztą. Widziałem te poszukiwania – całodzienne i wieczne. W miastach i wioskach. W barach, w domach, pod sklepami. Podlasie, Wielkopolska, Śląsk. Wielka armia z poświęceniem, na własnej skórze wszystko testując, próbuje ten problem rozwiązać raz na zawsze. Lepiej być bufetową, czy pijakiem? Pewności to człowiek nigdy nie ma. Trzeba szukać dalej.

Przeciętny Polak w 2014 r. wypił 9,4 litrów czystego alkoholu. Średnia światowa to 6 litrów.
12 % społeczeństwa nadużywa alkoholu – to blisko 3 miliony osób. Uzależnionych jest 600 tysięcy. W latach 2013-2014 co trzecia kobieta w ciąży sięgała po alkohol.
Źródło: WHO, Biuro Analiz Sejmowych.
Podlasie, Biała Podlaska
I znowu Hanna i tych 11 zakurzonych facetów. Mecz wchodzi w decydującą fazę. Jeden ze starszych wychodzi właśnie ze sklepu:

– No ale powiedz, co mi szkodzi? Jestem już na emeryturze, co mi pozostało? Tylko to i to.

W jednej ręce trzyma Perłę. W drugiej paczkę białoruskich Fiestów. Śmieją się, gdy robię im zdjęcie. Stary rzuca:

Scena jak w „Ranczu”, nie? Bo my to jak z serialu jesteśmy.

Podlasie. Pod sklepem w Hannie

Chcesz poznać więcej historii?
Czekają #Za drzwiami

3 comments

  1. Ciekawe połączenie z tym serialem, gdyby postacie wyszły z serialu i stanęły obok swoich oglądazy, takie forma terapii, coś jak cosplay dla ludzi z dużych skupisk.

Chcesz coś dodać? Masz pytanie? Napisz komentarz